W skrócie
- Władze Redy czasowo wstrzymały współpracę z lokalnym aquaparkiem po śmierci rekinów w wyniku awarii.
- Część ryb, w tym rekiny, zginęła po wycieku środka do uzdatniania wody w obiekcie, a samorząd wymaga pełnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.
- Fundacja Viva! oraz inne organizacje zwracają uwagę na dobrostan zwierząt w obiektach rekreacyjnych, ale nie opublikowały jeszcze oficjalnych stanowisk dotyczących tego incydentu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Władze Redy zdecydowały o zawieszeniu współpracy z miejscowym aquaparkiem po awarii, do której doszło w kilka dni temu. Informację tę przekazał burmistrz Mateusz Richert, wskazując, że miasto oczekuje od właściciela obiektu pełnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. W wyniku wypadku śmierć poniosły zwierzęta.
"Tego samego dnia na profilu aquaparku pojawił się wpis: "Nasze rekiny są na wakacjach!". Dopiero później, pod presją pytań, opublikowano oficjalny komunikat o śmierci zwierząt. A wpis o "rekinach na wakacjach" zniknął" - przekazała organizacja dla zwierząt Viva!.
Wzywamy zarząd Aquapark Reda do przedstawienia publicznych wyjaśnień przyczyn awarii oraz dokładnej liczby i gatunków zwierząt, które zginęły, oraz konkretnego planu rezygnacji z trzymania dzikich zwierząt w niewoli w celach rozrywkowych. Zwierzęta zasługują na coś więcej niż komunikat prasowy i powrót do rozkładu otwarcia jak gdyby nic się nie stało

Śmierć ryb i rekinów w aquaparku w Redzie
Do incydentu doszło w wyniku wycieku substancji wykorzystywanej do uzdatniania wody. Z obiektu ewakuowano około 400 osób, a jedna osoba z obsługi doznała lekkiego zatrucia. W następstwie awarii umarła część ryb, w tym rekiny będące jedną z głównych atrakcji aquaparku. Według wstępnych ustaleń służb przyczyną zdarzenia mógł być błąd podczas obsługi instalacji chemicznej.
Do czasu zakończenia wyjaśnień samorząd Redy zawiesza współpracę z aquaparkiem jako partnerem miejskich przedsięwzięć. Oznacza to między innymi wstrzymanie możliwości korzystania z obiektu w ramach miejskiej karty mieszkańca. Nie zamknięto jednak placówki. "Aquapark od lat jest ważnym miejscem na mapie Redy i tragedia rekinów i innych ryb poruszyła wielu Mieszkańców, zapoczątkowując ważną i wartą podjęcia dyskusję o sytuacji zwierząt stanowiących atrakcję w obiektach o charakterze rekreacyjnym" - informuje burmistrz Redy.
W komunikacie burmistrz podkreślił, że choć aquapark jest prywatnym przedsiębiorstwem, tragedia zwierząt wywołała silną reakcję mieszkańców i stała się impulsem do rozpoczęcia szerszej debaty na temat dobrostanu zwierząt wykorzystywanych jako atrakcje w obiektach rekreacyjnych. Samorząd zapowiada, że oczekuje pełnej transparentności w wyjaśnianiu sprawy oraz rzetelnej informacji o przyczynach zdarzenia.
Czy to miejsce dla dzikich ryb?
Sprawa z Redy ponownie zwraca uwagę na kwestię niewolenia dzikich zwierząt w obiektach rozrywkowych. Fundacja Viva!, która od lat sprzeciwia się wykorzystywaniu dzikich zwierząt do celów komercyjnych, wspomina o braku realizacji potrzeb danych morskich gatunków.
"Powtarzamy od lat. Zwierzęta nie są towarem. Ich miejsce jest na wolności, w oceanach, a nie betonowych zbiornikach. Dopóki dzikie zwierzęta będą trzymane i wykorzystywane jako atrakcja, takie tragedie będą się powtarzać. To tragiczna konsekwencja modelu biznesowego opartego na zniewoleniu i wykorzystywaniu zwierząt dla rozrywki" - wyjaśnia organizacja.
Organizacja prowadzi kampanie przeciwko delfinariom i innym formom przetrzymywania dzikich zwierząt dla rozrywki, wskazując, że takie gatunki powinny żyć w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych.
Podobne stanowisko prezentują również inne polskie organizacje zajmujące się ochroną zwierząt, w tym Otwarte Klatki oraz Klub Gaja. Od lat apelują one o ograniczanie wykorzystywania zwierząt do celów rozrywkowych - np. w cyrkach, czy aquaparkach i podkreślają, że dobrostan powinien mieć pierwszeństwo przed funkcją komercyjną takich obiektów.











