Lasy Miejskie Warszawa wystosowały w mediach społecznościowych specjalny komunikat do osób protestujących przeciwko zwiększonemu odstrzałowi dzików w stolicy. Pozwala na to uchwała, którą niedawno podjął sejmik województwa. Według obrońców praw zwierząt przepisy są jednak wadliwe i niepoparte faktami.
Protesty ws. dzików w Warszawie. Lasy Miejskie apelują
Mieszkańcy Warszawy od momentu uchwalenia kontrowersyjnych zapisów organizują w mieście protesty. Do jednego z nich doszło w piątek, 25 września przed siedzibą Lasów Miejskich na Marysinie Wawerskim.
Grupa protestujących miała pojawić się na miejscu ok. 20:00, zablokować bramy wyjazdowe i "przypiąć się łańcuchami do samochodów patrolowych, uniemożliwiając im wyjazd" - twierdzą pracownicy Lasów Miejskich Warszawa.
Zespół o 21:30 chciał wyjechać do rannego łosia, którego potrącono na Bielanach. "Z przekazanych przez policję informacji wynikało, że zwierzę najprawdopodobniej żyło i wymagało pilnej interwencji. Nasi pracownicy nie mogli jednak wyruszyć na miejsce. Wyjazd uniemożliwiała blokada bram i pojazdów" - podały Lasy Miejskie.
Dopiero po negocjacjach prowadzonych przez policjantów uczestnicy protestu odpięli łańcuchy i umożliwili wyjazd. Łowczy Lasów Miejskich dotarli na Bielany dopiero po 23:00. "Łoś już nie żył" - relacjonują urzędnicy.
Szanujemy możliwość wyrażania sprzeciwu wobec działań dotyczących dzików. Nie ma jednak naszej zgody na formy protestu, które uniemożliwiają pomoc zwierzętom i narażają je na przedłużające się cierpienie. Deklarowana troska o zwierzęta wymaga odpowiedzialności za skutki własnych działań
Urzędnicy, leśnicy i myśliwi nie odbierają mieszkańcom Warszawy prawa do protestu, ale zwrócili się do protestujących o nieblokowanie bram, pojazdów i pracy zespołów interwencyjnych. "Oczekujemy zapewnienia naszym pracownikom swobodnego wyjazdu do każdego zgłoszenia wymagającego pilnej reakcji. Możliwość niesienia pomocy zwierzętom musi być zachowana niezależnie od trwającego sporu" - podsumowali.












