W czwartek, 23 kwietnia na drodze między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą zginął Łukasz Litewka. Poseł jechał na rowerze i został potrącony przez kierowcę samochodu osobowego.
Jeszcze na początku kwietnia poseł Litewka stawał w obronie dzików, które w szokujący sposób były zabijane na warszawskim Mokotowie i Bemowie. "Wszystkie po kilkunastu minutach zostały odstrzelone na oczach mieszkańców (w tym dzieci) i wrzucone do kubłów na śmieci (...) Trudno gratulować interwencji" - pisał parlamentarzysta.
Łukasz Litewka regularnie nagłaśniał takie - często szokujące - przypadki zaniedbywania i przemocy wobec zwierząt. Jednym z ostatnich takich wydarzeń było potrącenie sarny w Szczytnicy k. Bolesławca. Poseł - mimo ograniczeń w mediach społecznościowych - nie bał się publikować filmu, na którym widać jak przypadkowy mężczyzna poderżnął rannemu zwierzęciu gardło.
Parlamentarzysta angażował się też bezpośrednio w pomoc dla zwierząt. Na początku 2026 r. był jedną z pierwszych osób, które nagłaśniały nieprawidłowości w schroniskach w Bytomiu i Sobolewie.
Poseł Litewka starał się także za pomocą swoich mediów społecznościowych (w sumie na Facebooku i Instagramie obserwuje go ponad 1 mln osób, a wpisy zbierają po kilkadziesiąt tysięcy komentarzy i reakcji) nagłaśniać akcje adopcyjne.
Jedną z najgłośniejszych była ta zorganizowana w Krakowie w 2024 r. W jeden dzień wydano wtedy prawie 100 psów do adopcji. Bazując na sukcesie tych wydarzeń, Łukasz Litewka zorganizował też "Zwierzogranie", czyli "WOŚP dla zwierząt". W ramach akcji zebrano 2 mln zł.
Parlamentarzysta był też m.in. zwolennikiem tzw. ustawy łańcuchowej zakazującej trzymania psów na uwięzi i uczestniczył w pracach nad nią. Niestety - mimo że Sejm wstępnie przyjął przepisy - zostały one potem zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Nie udało się też odrzucić weta w późniejszym głosowaniu w Sejmie.
Łukasz Litewka sprzeciwiał się także wykorzystywaniu koni do wożenia turystów na trasie do Morskiego Oka w Tatrach.









