Nadzwyczajne spotkanie w polskim lesie. Podleśniczy miał szczęście
Podleśniczy z Leśnictwa Kania w woj. zachodniopomorskim miał wyjątkowe szczęście. W mroźny dzień udało mu się spotkać na drodze dwa rysie, mimo że te największe dzikie koty stronią od towarzystwa ludzi. Zwierzęta nic nie robiły sobie z jego obecności i głośno nawoływały. Leśnikowi udało się nagrać to wyjątkowe spotkanie.

Nagranie opublikowało w mediach społecznościowych Nadleśnictwa Dobrzany, na terenie którego znajduje się Leśnictwo Kania. W Zachodniopomorskiem prowadzony jest od lat program reintrodukcji rysia euroazjatyckiego, dlatego prawdopodobieństwo zobaczenia w tych lasach dużych, dzikich kotów jest większe.
Rysie w woj. zachodniopomorskim. Nagranie leśnika
Należy jednak pamiętać, że każdy ryś potrzebuje do życia dużego areału. Oznacza to, że nawet jeśli jakiś ryś został wypuszczony w woj. zachodniopomorskim, to w poszukiwaniu "swojego miejsca" może migrować, wędrować po Polsce, i to na setki kilometrów.
Możliwe, że koty z Leśnictwa Kania to np. potomkowie rysi wypuszczonych w ramach reintrodukcji w Zachodniopomorskiem. Wiele wskazuje na to, że to jeszcze młode osobniki. Być może czekały na matkę - to samice zajmują się takimi "maluchami" dopóki nie osiągną samodzielności, zwykle wychowując właśnie po 2-3 młode. Mogą o tym świadczyć głośne odgłosy wydawane przez jednego z kotów na nagraniu.
Jak udało nam się ustalić, młode mają po ok. 8 miesięcy i są potomstwem rysi pochodzących z programu reintrodukcji w woj. zachodniopomorskim. Są już w stanie samodzielnie polować, ale nawołują matkę, z którą pożegnają się w okresie godów - ten przypada na luty/marzec. Informacje te uzyskaliśmy u przyrodników z WWF Polska, którzy zajmują się przywracaniem rysi do natury w naszym kraju.
W komentarzach pod nagraniem zamieszczonym przez Nadleśnictwo Dobrzany pojawiły się sugestie, że być może rysiom jest zimno i ostatnie mrozy zagrażają ich przetrwaniu. Należy jednak pamiętać, że ryś euroazjatycki jest naturalnie przystosowany do nawet skrajnie chłodnego klimatu i temperatur poniżej -20°C. Gatunek ten zamieszkuje przecież m.in. Skandynawię czy Syberię i świetnie sobie tam radzi.
Rysie przed mrozem chronią masywna budowa (ich ciało może mieć długość do 150 cm, a waga sięga 35 kg) oraz gęste, wielowarstwowe futro. Gdy jest im naprawdę zimno, chowają się do naturalnych kryjówek zamiast chodzić po śniegu.
Jak jednak zauważa Stefan Jakimiuk z WWF Polska, w tej sytuacji może nas niepokoić jedno - to młode, dzikie osobniki, a jednak nie reagują zupełnie na bliską obecność człowieka. - Sytuacja ta pokazuje, że położenie drapieżników, zwłaszcza pod presją człowieka, nie jest łatwe - dodaje ekspert w rozmowie z Zieloną Interią.
Liczebność rysi euroazjatyckich w Polsce szacuje się na zaledwie 200-300 osobników. Gatunek prowadzi samotniczy tryb życia - stroni od ludzi i od innych rysi. Samce łączą się w pary z samicami tylko w okresie godowym, po czym matka sama wychowuje młode.
Każdy dojrzały ryś potrzebuje do życia od kilkudziesięciu do nawet 300 kilometrów kwadratowych powierzchni - najlepiej lasów o zróżnicowanej strukturze i gęstym podszycie. To drapieżniki szczytowe polujące przede wszystkim na sarny, ale także łanie, młode jelenie, zające czy gniazdujące na ziemi jarząbki lub cietrzewie.










