W skrócie
- W Warszawie przy jednej z ulic mężczyzna pozostawił kucyka i dwa gołębie w samochodzie osobowym, a świadkowie zgłaszali zdarzenie służbom przez około trzy godziny.
- Zwierzęta zostały uwolnione po długim oczekiwaniu na reakcję, a interweniująca organizacja OTOZ Animals oceniła działania służb jako opieszałe i niewystarczające.
- Mężczyzna został zatrzymany przez policję, a OTOZ Animals zapowiedziało dochodzenie konsekwencji prawnych wobec winnych i wskazuje, że za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
"To, co dziś zobaczyliśmy, dosłownie nie mieści nam się w głowie. Zajmujemy się ochroną zwierząt od ponad 10 lat, widzieliśmy już naprawdę wiele, ale dzisiejsza sytuacja i bezduszność systemu porażają" - komentuje szokujące zdarzenie warszawska grupa organizacji OTOZ Animals, która uczestniczyła w akcji.
To w piątek po południu w sieci pojawiło się nagranie zarejestrowane przez przechodniów. Na ulicy Kolejowej w Warszawie zauważyli oni samochód osobowy Hyundai Getz, a w nim znajdował się kucyk oraz dwa gołębie.
Kucyk transportowany w osobówce w stolicy
Zwierzę według świadków nie mogło wyjść z ciasnego pojazdu, było wyraźnie zestresowane. Przechodnie zauważyli wybitą w pojeździe szybę i od razu zawiadomili służby, policja przyjechała jednak po trzech godzinach. Na miejscu pojawiła się policja i inspektor OTOZ Animals, zszokowany opieszałością służb.
"Pomoc policji przyjechała dopiero po trzech godzinach! Gdyby nie niesamowita empatia i determinacja przechodniów, którzy nie odpuścili i pilnowali miejsca zdarzenia, ten koszmar mógł skończyć się tragicznie" - podaje organizacja i relacjonuje dalej:
"Najgorsze nastąpiło jednak wtedy, gdy patrole w końcu dotarły na miejsce. Zamiast zdecydowanej akcji, nasz inspektor musiał... tłumaczyć policjantom powagę sytuacji i podstawowe przepisy prawa! Co usłyszeliśmy od funkcjonariuszy? Że kierowcę z kucykiem można puścić wolno, bo przecież kucyk nie jest ranny ani chudy, więc niech po prostu jedzie dalej, najwyżej innym transportem" - czytamy na Facebooku.
Sprawę na Facebooku skomentowała też jedna z osób, która napisała, że była świadkiem zdarzenia. "Dzwoniliśmy wielokrotnie na straż i policję i już mieli nas dosyć więc się rozłączali. Trzy godziny czekania pod autem z konikiem w centrum miasta i taka słaba reakcja władz. Na szczęście skończyło się pozytywnie i zwierzęta są bezpieczne" - mówi jedna z kobiet, która obserwowała całą sytuację.
Mężczyzna zatrzymany przez policję
Sytuacja jednak miała prawdopodobnie dobry finał dla zwierząt, bo wszystkie przewożone w pojeździe zostały bezpiecznie odebrane i zabezpieczone. Mężyzna został zatrzymany i odprowadzony w kajdankach. Być może odpowie za znęcanie się nad zwierzętami, animalsi zapowiedzieli, że "dopilnują, aby winni - zarówno kierowca, jak i osoby odpowiedzialne za ten trzygodzinny skandal, ponieśli konsekwencje prawne".
Członkowie OTOZ Animals podziękowali wszystkim świadkom i osobom zaangażowanym w akcję.
Za znęcanie się nad zwierzętami w Polsce grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadkach zakwalifikowanych jako działanie ze szczególnym okrucieństwem, wyrok wynosi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Sąd, oprócz kary więzienia, musi zastosować kary finansowe. Pieniądze najczęściej trafiają do organizacji prozwierzęcych.











