W skrócie
- Do gdańskiego zoo przybyły cztery helodermy arizońskie o imionach Gilusia, Hela, Nevada i Teksas.
- Helodermy arizońskie są jadowitymi jaszczurkami, których jad może wywoływać ból, skok ciśnienia, obrzęk i tachykardię, lecz nie jest śmiertelny dla dorosłego człowieka.
- Z jadu heloderm arizońskich pozyskano eksanatyd, na którym opierają się leki inkretynowe stosowane w leczeniu cukrzycy typu drugiego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Imion Teksas i Nevada tłumaczyć nie trzeba, Hela nawiązuje do nazwy tej jaszczurki, a Gilusia - do pustyni Gila rozciągającej się na południu Arizony. To tam żyją helodermy arizońskie, jeden z dwóch absolutnie unikalnych gatunków jaszczurek na świecie.
Jaszczurek jadowitych, co w tej grupie zwierząt nie jest tak powszechne jak u węży. Toksynami posługują się warany, sięgają po niego również helodermy, które zresztą z waranami są zresztą spokrewnione i w wypadku których to nie jedyna osobliwość.
Te jaszczury z pogranicza Stanów Zjednoczonych i Meksyku mają także wielce oryginalny wygląd, z plamistą skórą w kuliste, podobne do groszków łuski. Jaskrawe barwy heloderm to ostrzeżenie przed trucizną.
Heloderma arizońska, żyjąca od suchych terenów Nevady i Utah po Sinaloa w północnym Meksyku, ma na ciele plamy w rzadko spotykanym kolorze różowym. Większa od niej i osiągająca metr długości heloderma meksykańska ze środkowego i południowego Meksyku oraz Gwatemali ma plamy żółtawe.
Zoologowie są jednak zdania, że heloderma arizońska i meksykańska to nie wszystko. Należy wyróżnić jeszcze trzy inne gatunki tych jaszczurek.
Smoczy wygląd i jad w paszczy helodermy
Do zoo w Gdańsku przybyły helodermy arizońskie. "Prowadzą raczej skryty tryb życia, ale, jak widać, można je zobaczyć nie tylko w czasie odpoczynku. Poza ciekawym ubarwieniem i smoczym wyglądem mogą pochwalić się całkiem pokaźnym ogonem, w którym potrafią magazynować tłuszcz. To pomaga im przetrwać trudne warunki" - podają pracownicy ogrodu.
Zoo podkreśla, że helodermy dysponują jadem w swej paszczy, ale używają go głównie do obrony, a nie polowań. Helodermy chwytają bowiem zdobycz, która nie wymaga zastosowania jadu, np. chrząszcze, pająki czy nawet skorpiony. Plądrują też gniazda ptaków, a żerują niemal wyłącznie w czasie pory deszczowej. Porę suchą pozwalają im przetrwać zapasy tłuszczu w ogonie.
Helodermy to duże, barwne i niesamowicie wyglądające jaszczury, na dodatek jadowite. Można się zatem ich wystraszyć i Apacze czy Pueblosi otaczali je respektem i zostawiali im ważne miejsca w swych wierzeniach.
Jadowite helodermy mogą pomóc ludziom
Helodermy jednak nie zagrażają ludziom, wręcz przeciwnie. Owszem, ich trucizna może źle podziałać na człowieka, wywołać ból, skok ciśnienia, obrzęk, a nawet tachykardię, ale zabić dorosłego człowieka nie zdoła.
Za to w paszczy heloderm naukowcy odkryli wiele niezwykle interesujących substancji, które mogą nam pomóc. To eksanatyd, który jest przydatny w leczeniu cukrzycy. Substancja ta stała się podstawą leków inkretynowych, pozwalających leczyć cukrzycę typu drugiego.

Działają one na hormony jelitowe zwiększające wydzielanie insuliny przez komórki beta wysp trzustkowych po spożytym posiłku. To ważne w leczeniu cukrzycy, choroby cywilizacyjnej naszych czasów. U niektórych te komórki nie działają właściwie i tworzą wtedy insulominy, czyli guzy powodujące nadprodukcję insuliny przez trzustkę i obniżające poziom cukru we krwi. Guzy te są prawdziwym wyzwaniem dla lekarzy, gdyż ich rozmiary są niewielkie, a lokalizowanie ich i radzenie sobie z nimi - trudne. Jad arizońskiego jaszczura może tu bardzo pomóc.












