W skrócie
- Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku nie zaakceptowała budowy fermy dla ok. 2 mln kurczaków nieopodal Puszczy Knyszyńskiej.
- Wskazano istotne niedociągnięcia w dokumentacji inwestora oraz zagrożenia dla chronionych gatunków, wód, gleb i terenów podmokłych.
- Obrońcy przyrody podkreślają, że RDOŚ rzadko odmawia zgody na takie inwestycje i argumentuje to tak zdecydowanie jak w tym przypadku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Inwestor planujący budowę ogromnej fermy drobiu nieopodal Puszczy Knyszyńskiej twierdził w raporcie środowiskowym, że obiekt nie wpłynie negatywnie ani na środowisko naturalne, ani na lokalną społeczność, nie doprowadzi też do utraty różnorodności biologicznej czy cennych siedlisk.
Z taką oceną nie zgodziła się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku, która odmówiła wydania zgody na budowę obiektu przeznaczonego dla ponad 2 mln kurczaków.
W ostatnich latach powstawały w Polsce średnio 2-3 fermy drobiu miesięcznie. Tylko w woj. podlaskim w latach 2024-2025 wpłynęły 62 wnioski o uzgodnienie warunków realizacji dla takich inwestycji.

Na Podlasiu nie powstanie wielka ferma
Tereny w okolicach Walił na Podlasiu mają dużą wartość przyrodniczą. Płynie tam rzeka Supraśl. To obszary podmokłe, znajdują się na nich liczne torfowiska i gleby organiczne, przez co tereny te uchodzą za jedne z najcenniejszych na Podlasiu.
RDOŚ wskazał na te walory, ale i na istotne niedociągnięcia w dokumentacji przygotowanej przez inwestora, który chciał postawić fermę. Urzędnicy zwrócili ponadto uwagę na obecność chronionych gatunków ptaków, bliskość obszarów Natura 2000 oraz zagrożenia dla wód, gleb i terenów podmokłych, jakie prawdopodobnie wywarłaby ta wielka inwestycja.
Ze względu na brak rzetelnej inwentaryzacji przyrodniczej oraz lokalizację inwestycji na terenach torfowisk, RDOŚ w Białymstoku uznała, że przedsięwzięcie może negatywnie wpłynąć na obszary Puszczy Knyszyńskiej, który jest drugim kompleksem leśnym pod względem wielkości po Puszczy Białowieskiej znajdującym się na Nizinie Podlaskiej.
Obrońcy przyrody zaznaczają, że instytucja wstrzymała możliwość realizacji inwestycji, a to w podobnych przypadkach nie zdarza się często. "RDOŚ dość rzadko odmawiją i argumentują to tak radykalnie, jak w tym przypadku. Zwykle miesiącami po prostu wzywają inwestora do uzupełnień, aż w końcu raport przechodzi" - mówi portalowi "Bezpieczna żywność" działacz społeczny Bartosz Zając.
Aktywista w wywiadzie z Zieloną Interią wspominał, że fermy przemysłowe są jak tykające bomby ekologiczne, a zgody na ich pojawianie się w kraju nie powinny być wydawane.
Oddziaływanie ferm na przyrodę i życie mieszkańców
Każde tego typu przedsięwzięcie wymaga przygotowania raportu oddziaływania na środowisko. W założeniu dokument ten powinien być rzetelną i obiektywną analizą warunków przyrodniczych oraz możliwych skutków inwestycji.
W praktyce jednak to inwestor wybiera wykonawcę raportu i finansuje jego przygotowanie, co od lat budzi zastrzeżenia organizacji społecznych zajmujących się wpływem hodowli przemysłowej na środowisko.
Takie fermy zazwyczaj oddziałują mocno na lokalną przyrodę i mieszkańców. Chodzi o przekształcenie terenów, często istotnych środowiskowo, emisję gazów, pyłów, innych zanieczyszczeń, hałasu, a także kwestie etyczne, które stają się istotne dla coraz większej części społeczeństwa.












