"To jest świetny biznes". Doda ostro o schroniskach dla zwierząt
Żywy pies trzymany w chłodni, kot z krwawiącą raną na pyszczku czy budy kupowane po 3 tys. zł - tak według relacji miała wyglądać codzienność w jednym z polskich schronisk dla psów i kotów. Bezdomność zwierząt jest ogromnym interesem i dopóki nic się nie zmieni, nie rozwiążemy tego problemu - mówiła w poniedziałek w "Debacie Gozdyry" Doda. Piosenkarka zaangażowała się w sprawę nieprawidłowości w polskich schroniskach podczas ostatniej akcji pomocy zwierzętom.

Po ostatnich doniesieniach urzędnicy z Bytomia musieli przejąć kontrolę nad schroniskiem, którym na zlecenie gminy zarządzała prywatna firma. Stało się tak po informacjach na temat nieprawidłowego traktowania podopiecznych, a także opóźnieniach w remoncie ośrodka, mimo pieniędzy przekazanych na ten cel z budżetu miasta.
Awantura o schronisko w Bytomiu. Doda zabrała głos
Mieszkańcy i mieszkanki Bytomia donoszą, że w schronisku miało m.in. dojść do przetrzymywania przez kilkadziesiąt godzin w chłodni żywego psa czy przecięcia kołnierzem weterynaryjnym gardła suczce Kropce. Prywatna firma prowadząca dotychczas schronisko dementuje te informacje i skarży się na falę przemocy oraz nienawiści.
W ubiegłym tygodniu prezydent miasta Mariusz Wołosz poinformował, że rozwiąże umowę z zarządcą schroniska. Od soboty, 17 stycznia bytomscy urzędnicy próbowali przejąć placówkę. Udało się to dopiero po południu w poniedziałek.
Dotychczasowy administrator twierdzi, że kontrole "nie wykazywały uchybień mogących stanowić podstawę wypowiedzenia umowy, a jakiekolwiek nieprawidłowości były przez zarządcę usuwane".
Jestem od wielu miesięcy obiektem ataków, pomówień, znieważeń, które w sposób niebywały obciążyły nie tylko mnie, ale również moich oddanych pracowników i wolontariuszy. Otrzymujemy niezliczoną ilość gróźb, a skrzynkę zalewa hejt. Wiemy, kto jest za to odpowiedzialny i dlaczego do tego doszło. To będzie już przedmiotem postępowań sądowych
W sprawę zaangażowała się i nagłośniła w mediach społecznościowych Doda. "Istnieje system, którego w żaden sposób nie można obalić" - oceniła piosenkarka na antenie Polsat News. "Prawo chroni wszystkich przedsiębiorców, którzy korzystają z tego, że schroniska mogą być prywatyzowane" - dodała.
Ta sytuacja stała się podstawą do szerszej dyskusji o gminnych schroniskach dla zwierząt w Polsce. Jak przypomniała prowadząca w "Debacie Gozdyry", zwalczanie bezdomności psów i kotów należy do zadań własnych gminy. Krytycy obecnego systemu twierdzą jednak, że część firm prowadzących schroniska zrobiła z tego biznes.
"W Polsce w tej chwili robi się wszystko, aby bezdomność psów i kotów miała się świetnie. To jest świetny biznes i świetny interes" - oceniła w Polsat News Doda. "Rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki - są zamrożone ustawy na temat bezdomności zwierząt i hodowli. Pochylenie się nad nimi rozwiązałoby bardzo dużo problemów" - dodała piosenkarka zaangażowana w dobrostan bezdomnych psów i kotów.
Ten biznes musi przestać się opłacać (...) Nie można robić biznesu na pomocy. Te placówki nie mogą być miejscem wegetacji zwierząt, przechowalnią, umieralnią i pralnią pieniędzy. Mają być miejscem, gdzie dostają ukojenie i opiekę









