Kolczasty filar raf znika. Zjawisko od Atlantyku po Morze Czerwone
W ciągu kilkunastu miesięcy niemal zniknęły z wielu miejsc, w których jeszcze niedawno były powszechne. Jeżowce Diadema africanum na Wyspach Kanaryjskich padły ofiarą masowych śnięć wywołanych nieznaną chorobą: na Teneryfie liczebność dorosłych osobników spadła o ok. 99,7% w porównaniu z 2021 rokiem. To była jednak tylko część większej fali podobnych zdarzeń. Wszystko wskazuje na to, że zwierzęta padły ofiarą pandemii, która zaatakowała także inne gatunki z tej grupy od Karaibów po Ocean Indyjski.

W skrócie
- Na wielu obszarach na świecie populacje jeżowców Diadema africanum uległy gwałtownemu załamaniu, prawdopodobnie z powodu tajemniczej choroby.
- Zniknięcie tych kluczowych roślinożerców wpływa na cały ekosystem raf koralowych, prowadząc do wzrostu glonów i zaniku koralowców.
- Naukowcy nie ustalili jeszcze jednoznacznej przyczyny pandemii, choć rozważają udział patogenów, zmian środowiskowych i efektu Allee’ego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Zespół z Uniwersytetu w La Laguna, który od lat monitoruje stan populacji jeżowców, wskazuje, że śnięcia na Kanarach w latach 2022-2023 wpisują się w sekwencję masowych wymierań jeżowców z rodziny Diadematidae obserwowanych w podobnym czasie w różnych akwenach. W badaniu opublikowanym 11 grudnia 2025 r. w Frontiers in Marine Science autorzy sugerują, że może to być element "globalnej pandemii" wśród diadematydów.
"To, co widzieliśmy od 2021 roku, jest naprawdę niepokojące. Mówimy o znikaniu kilku gatunków w bardzo krótkim czasie" - mówi Iván Cano, autor pracy, przez dziennik "The Guardian".
Dlaczego jeżowce są ważne
Diadema to nie tylko "kolczaste kulki" przyklejone do skał. To jedni z kluczowych roślinożerców płytkich ekosystemów: zgryzają glony, wpływają na to, czy dno morskie pozostaje porośnięte roślinnością, czy zamienia się w "pustynię" skalną. W odpowiednich zagęszczeniach mogą też pośrednio sprzyjać koralowcom, ograniczając ekspansję glonów, które z koralowcami konkurują o przestrzeń i światło.
Ich zniknięcie potrafi uruchamiać efekt domina. Na rafach karaibskich, po spadku liczebności jeżowców odnotowano równocześnie spadek pokrycia koralowcami i wyraźny wzrost udziału glonów. To nie jest "kosmetyka krajobrazu" - zmienia się cała sieć zależności, od schronień dla drobnych organizmów po bazę pokarmową większych drapieżników.
Co wiadomo o chorobie - i czego nadal nie wiadomo
W przypadku Diadema africanum na Kanarach bezpośredni czynnik sprawczy pozostaje nieustalony. Autorzy pracy analizują możliwe mechanizmy rozprzestrzeniania (m.in. transport morski, zmiany prądów, nietypowe falowanie), ale podkreślają, że są to hipotezy oparte na korelacjach środowiskowych.
Równolegle, w innych regionach świata udało się już wskazać konkretny patogen odpowiedzialny za część śnięć: badania karaibskie wiązały je z pierwotniakiem z grupy orzęsków (scuticociliates). Praca w Frontiers in Marine Science opisuje, że podobne sygnały pojawiały się później w kolejnych akwenach. To wzmacnia podejrzenie, że przynajmniej część zdarzeń może mieć wspólny mianownik biologiczny, choć drogi transmisji pozostają sporne.
Sama śmiertelność dorosłych osobników jest dramatyczna, ale jeszcze groźniejsze może być to, co dzieje się później. Autorzy badania odnotowali na Teneryfie całkowitą porażkę osiedlania się larw w 2023 roku: w kolektorach nie pojawiły się młode jeżowce, a podczas kontroli terenowych nie znaleziono larw także kilka miesięcy po typowym "oknie" osiedlania. To oznacza ryzyko, że nawet jeśli choroba osłabnie, populacja może nie mieć z czego się odbudować.
Badacze wskazują tu m.in. na możliwy efekt Allee'ego: gdy osobników jest zbyt mało i są zbyt rozproszone, spada szansa skutecznego rozmnażania w toni wodnej. W praktyce: zbyt mało gamet spotyka się w wodzie, by doszło do zapłodnienia na skalę pozwalającą na odtworzenie populacji.
Autorzy nie przesądzają, czy mamy do czynienia z jednym globalnym "sprawcą", czy raczej z serią podobnych kryzysów wywoływanych przez mieszankę patogenów i sprzyjających warunków środowiskowych. W obu scenariuszach wniosek jest podobny: jeżowce z rodzaju Diadema są w wielu miejscach świata w fazie gwałtownego spadku, a tempo zmian może przekraczać zdolność ekosystemów do stabilnej adaptacji.









