Rekiny nagle zaczęły znikać. Potrzebna była radykalna zmiana prawa
Ponad 70 gatunków rekinów i płaszczek trafiło pod najwyższy poziom ochrony międzynarodowej. To decyzja bez precedensu i reakcja na dramatyczny spadek liczebności tych zwierząt w oceanach.

W skrócie
- Międzynarodowa Konwencja CITES objęła ponad 70 gatunków rekinów i płaszczek najwyższym poziomem ochrony w reakcji na drastyczny spadek ich populacji.
- Decyzja skutkuje niemal całkowitym zakazem międzynarodowego handlu najbardziej zagrożonymi gatunkami i rozszerza listę o kolejne chronione zwierzęta.
- Nowe przepisy mają zahamować wymieranie rekinów oraz płaszczek i wymuszają przygotowanie systemów kontroli i egzekwowania prawa w krajach członkowskich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Międzynarodowa Konwencja w sprawie Handlu Gatunkami Zagrożonymi (CITES) ogłosiła decyzję, którą obrońcy przyrody określają jako przełomową. Na spotkaniu w Uzbekistanie ponad 100 państw zagłosowało za rozszerzeniem ochrony na dziesiątki gatunków rekinów i płaszczek. Najbardziej narażone gatunki, w tym oceaniczny żarłacz białopłetwy, manty oraz rekin wielorybi, zostały objęte całkowitym zakazem międzynarodowego handlu.
"To pierwszy raz, kiedy oficjalnie uznano, że rekiny i płaszczki są dziką fauną tak samo wartą ochrony jak słonie czy nosorożce" - mówi Luke Warwick, dyrektor ds. ochrony rekinów i płaszczek w Wildlife Conservation Society, cytowany przez "New York Times".
Drastyczny spadek populacji
Decyzja zapadła w momencie, w którym sytuacja wielu gatunków jest już krytyczna. W ciągu ostatnich 50 lat populacje oceanicznych rekinów i płaszczek spadły o 71 proc. To wynik intensywnych połowów - zarówno celowych, jak i przypadkowych. Rekiny łowi się dla płetw, mięsa, skóry, a niektóre gatunki płaszczek także dla tzw. talerzy skrzelowych. Miliony zwierząt giną też jako przypadkowy przyłów w czasie połowów tuńczyków i mieczników na długie liny.
Trzy lata temu CITES objęła regulacjami większość światowego handlu płetwami rekinów, zwiększając jego kontrolę z 25 do około 90 proc. Mimo to, jak podkreśla porozumienie, ponad 37 proc. gatunków rekinów i płaszczek nadal jest zagrożonych wyginięciem, a wiele z nich wciąż spada liczebnie.
Najwyższy poziom ochrony
Gatunki, które trafiły do Załącznika I CITES, podlegają niemal całkowitemu zakazowi komercyjnego handlu. To ta sama kategoria, w której znajdują się m.in. tygrysy czy goryle. Jak mówi Warwick, niektóre z rekinów objętych decyzją zostały "niemal wytrzebione przez handel", więc przeniesienie ich do najbardziej restrykcyjnej kategorii było niezbędne.
Do Załącznika II, narzucającego kontrolowany handel na podstawie zezwoleń, trafiły kolejne gatunki: m.in. rekiny głębinowe. Ich wątroba jest ceniona jako źródło oleju wykorzystywanego w kosmetykach i suplementach.

Nowe regulacje zaczną obowiązywać w ciągu 3 do 18 miesięcy, w zależności od gatunku. To czas, by kraje przygotowały kontrole, systemy raportowania i szkolenia służb granicznych. Jak podkreśla Rima Jabado, ekspertka Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, przygotowanie procedur bywa trudne, ale możliwe: "Mamy narzędzia i informacje. Teraz trzeba zadbać, by państwa były gotowe wdrożyć te przepisy".
Jabado dodaje, że tempo wymierania wciąż przewyższa tempo ochrony - a to oznacza, że kolejne gatunki mogą dołączyć do listy zagrożonych podczas przyszłych konferencji.
Historyczna decyzja - i ważny sygnał
Rekiny i płaszczki przez dekady pozostawały na marginesie międzynarodowej ochrony, w dużej mierze z powodu swojego wizerunku oraz faktu, że były traktowane głównie jako zasób rybny. Tymczasem są kluczowymi drapieżnikami utrzymującymi równowagę ekosystemów oceanicznych.
Jak przypomina Jabado, ssaki morskie i żółwie zyskały ochronę CITES już 40 lat temu. W przypadku rekinów i płaszczek podobny krok wymagał znacznie więcej czasu i presji naukowców.
W piątek zyskali ją także inni mieszkańcy zagrożonych ekosystemów - w tym okapi, rzadki mieszkaniec lasów Demokratycznej Republiki Konga. Ten gatunek, łączący cechy żyrafy i zebry, trafił na Załącznik I, co oznacza zakaz międzynarodowego handlu.
Decyzje CITES nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z przełowieniem, ale wyznaczają kierunek globalnej polityki. "To dopiero początek" - podkreśla Warwick. "Ograniczenia handlu zachęcają państwa do wprowadzania silniejszych krajowych regulacji, a tylko to może zatrzymać kryzys rekinów i płaszczek".










