Reklama

Najbardziej przerażający pies świata odkryty w USA

Był większy niż najpotężniejsze rasy psów jak chociażby wilczarz irlandzki. Rozmiarami dorównywał wilkowi, ale miał masywniejszą budowę i potężny łeb. Kości nowego przedstawiciela największych psów z rodzaju Borophagus znaleziono w USA. Gatunek był ogromny.

Określenie "pies" jest w tym wypadku dość umowne i wiąże się z tym, że gdy po raz pierwszy naukowcy znaleźli szczątki tego zwierzęcia w kilku miejscach Ameryki Północnej, od Oregonu po Florydę i Meksyk, uznali, że niewątpliwie należy on do psowatych, ale jego budowa raczej przypominała współczesne rasy masywnych psów niż dzikich przedstawicieli tej rodziny takich jak wilki czy kojoty.

Psy, które miażdżyły kości. Olbrzymie borofagi odkryto w USA

To konwergencja. Borofagi nie były bezpośrednimi przodkami ani krewnymi psów domowych. Nie dotrwały czasów, gdy ludzie epoki plejstocenu po raz pierwszy związali swe losy z pierwszym zwierzęciem domowym, co mogło nastąpić 30-15 tysięcy lat temu. Potężne borofagi wymarły około dwa miliony lat temu. W odróżnieniu od megafauny tego kontynentu, człowiek nigdy się z nimi nie spotkał.

Reklama

Może i dobrze.

Największe gatunki borofagów były wielkości niemal wilczej, o bardzo masywnej, umięśnionej budowie ciała i co najważniejsze - przepotężnych szczękach. Były bardzo mocne, co wskazuje na ich podobieństwo do hieny. W wielu językach świata ich nazwy funkcjonują zresztą właśnie jako "hieno-psy" czy "psy miażdżące kości", jako że nacisk ich szczęk był porównywalny do hien i niewątpliwie pozwalał miażdżyć kostne pozostałości nawet dużych zwierząt miocenu i pliocenu.

Zobacz także: W jeziorze Loch Ness mógł żyć potwór. Znaleziono dowody

Wykopali wielkiego psa o potężnych szczękach

Najnowsze znalezisko borofaga pochodzi z Gray Fossil Site z amerykańskiego stanu Tennessee. Wykopano tam pojedynczą prawą kość ramienną zwierzęcia, którą Emily Bōgner, doktorantka na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz dr Joshua Samuels, kustosz miejscowego muzeum, opisali jako należącą do drapieżnika z rodzaju Borophagus. Ten osobnik musiał być bardzo duży, a gdy jego rozmiary zestawi się z jego mięśniami, wielkim łbem i szczękami, łatwo wyobrazić sobie istotę z nocnego koszmaru.

Zdaniem naukowców pracujących na terenie wykopalisk w Tennessee, ten gigant mógł ważyć od 55 do nawet 80 kilogramów. Osiągał więc rozmiary największych wilków, jakie znamy, a może nawet przebijał je masą. Składały się na nią prawdopodobnie wielka czaszka i zapewne mocarne mięśnie, odtworzenie budowy których będzie możliwe, o ile znajdzie się więcej kości tego drapieżnika.

Rozmiary tego osobnika już pozwalają jednak zweryfikować poglądy na temat borofagów, jakie powstały przez ostatnie 100 lat, odkąd wiemy o ich istnieniu. W zasadzie zweryfikować powtórnie, bowiem silne szczęki tych zwierząt początkowo nasunęły hipotezę, że te psowate były padlinożercami i to wyspecjalizowanym w tym uzębieniu. Potem jednak znalazły się dowody na to, że polowały. Przy tej masywności uznano, że musiały stosować taktykę zbiorowych łowów jak wilki. To zresztą typowa taktyka polowania dla większości psowatych, które są najczęściej drapieżnikami pościgowymi.

To już była wizja przerażająca, gdy wyobrazimy sobie stadio 60-70-kilogramów brytanów o wielkich łbach i kłapnięciu szczękami o potężnej mocy, ruszające na dowolnych roślinożerców dawnych epok. Jak mówi Emily Bōgner, w zasadzie każde zwierzę mieszkające na tym obszarze musiało mieć się na baczności.

Zobacz także: Dlaczego pingwiny przestały latać? Zagadka została rozwiązana

Jak w zasadzie żył pies z koszmarów?

Znalezisko z Tennessee sugeruje jednak, że Borophagus nie był zwierzęciem pościgowym, ale polował z zasadzki tak, jak robi to większość kotów. Kotowate są specjalistami od skrytych polowań i to zwierzę łowiecką taktyką zbliżało się do nich, a nie psowatych czy hien.

- Proporcje kończyn zwierząt z rodzaju Borophagus są dla nas zagadką - powiedział Emily Bōgner. - Nadal nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać jak poruszały się te potężne psowate.

Borofagi wymarły około 2,3 mln lat temu. Niemal wszystkie, ostatnim niedobitkiem był Borophagus hilli, który na terenach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych żył jeszcze 500 tys. lat temu. Zwierzęta te okazały się ślepą uliczką ewolucji psowatych, nie zostawiły po sobie żadnych następców, krewnych, nie da się ich połączyć z żadną współczesną odnogą tych drapieżnych ssaków.

I właśnie zniknięcie tych psów o wielkich szczękach wiąże się z pojawieniem się nowej gałęzi, jaką była rodzina Caninae, zatem psowatych właściwych. To do niej należą wszystkie współczesne gatunki, od lisa czy fenka aż po wilka i likaona. Pozostałe gałęzi wygasły.

Zapewne nie bez związku z nową falą psowatych, bowiem borofagi wymarły akurat wtedy, gdy na kontynencie amerykańskim pojawiły się Canis edwardii i Canis lepophagus - spore pierwotne wilki, które okazały się skuteczniejsze niż ich krewniak. Nie zostawiły miejsca ani mu, ani jego potężnym szczękom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL