Reklama

Kosić czy nie kosić - oto jest pytanie

Koszenie miejskich trawników ma wielu przeciwników, jak i zwolenników. Postępujący kryzys klimatyczny, który skutkuje intensywniejszymi i częstszymi suszami oraz spadkiem bioróżnorodnosci sprawia, że w tej sprawie trzeba podejmować mądre decyzje.

- Zielenią w miastach trzeba zarządzać mądrze. Miasta powinny rozpoznać swoje słabe i mocne strony w tym zakresie i dobrać do każdego rodzaju terenu, jaki mają, odpowiednią pielęgnację. Muszą także podejmować działania, wiedząc, co chcą osiągnąć, czyli w jaki sposób podnieść lub zachować przyrodniczą wartość danego terenu - mówi Zielonej Interii Agnieszka Nowak, specjalistka ds. ochrony środowiska w Fundacji Łąka. 

Ekspertka podkreśla, że jeśli mamy jakiś różnorodny biologicznie teren to można go kosić nawet tylko raz czy dwa w roku, natomiast kiedy mowa o terenie, który nie ma tak bogatej flory lub jest zdegradowany, jak np. pasy przydrożne, to wtedy bardzo dobrym rozwiązaniem jest zakładanie łąk kwietnych. 

Reklama

- Samo niekoszenie trawników rzeczywiście w jakiś sposób zwiększa retencję wody na miejscu, ale nie będzie miało dodatkowych walorów dla owadów zapylających, które potrzebują roślin dwuliściennych z bogatym okwiatem. Więc jeśli to bioróżnorodność miałaby być celem w miastach - a być powinna - to sam brak koszenia nie wystarczy. Przez niekoszenie doprowadzamy bowiem do tego, że na danym terenie zaczynają dominować trawy, które nie są tak wartościowe dla tych owadów - tłumaczy Nowak i podkreśla, że to łąki kwietne mają więcej zalet. 

- Te zalety to m.in. oczyszczanie powietrza z pyłów zawieszonych i zwiększona retencja w stosunku do traw, bo byliny z łąk kwietnych są o wiele wyższe i mają większe korzenie. Dodatkowo badamy teraz, ile łąki kwietne są w stanie zmagazynować węgla z powietrza w glebie - mówi. 

Wyzwanie dla urzędników

Ekspertka tłumaczy, że na tzw. trójkątach widoczności, czy na brzegach dróg i chodników, oczywiście trzeba wykaszać trawę czy łąkę, ale resztę roślinności w pobliżu dróg czy rond można jak najbardziej zostawić. 

- Oczywiście obszary miast są wielkie i to dla urzędników jest bardzo duże wyzwanie, żeby wyznaczyć te tereny, gdzie można zapuszczać trawę, inne pod łąki kwietne, a jeszcze inne zostawić do dyspozycji powracającej do miast dzikiej przyrodzie. Ale to, żeby miasta rozpoznały swój potencjał i wiedziały, czym dysponują, jest kluczowe - stwierdza Nowak.

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Podobnie na sprawę patrzy prof. Karol Wolski z Instytutu Agroekologii i Produkcji Roślinnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

- Kosić czy nie kosić to zawsze jest trudne pytanie. Ja jestem zwolennikiem takiej polityki, że w miejscach, w których służy to bezpieczeństwu człowieka - czyli np. na pasach podziału dróg, przy rondach, przejściach dla pieszych itd. - trawa powinna być skracana o jedną trzecią wysokości. Oczywiście koszenie ma pewne zalety, np. to, że uwalnia ono fitoncydy (substancje bakterio i grzybobójcze), które mają bardzo pozytywny wpływ na układ oddechowy człowieka.

IMGW do tej listy zalet dołącza też ograniczanie populacji kleszczy, rozsiewania się ekspansywnych chwastów oraz zmniejszenie alergenności traw. 

- Jednak więcej traw, to też większa bioróżnorodność i retencja - dodaje Wolski.

Dodatkowo, jak zauważa na swojej stronie IMGW, niekoszone trawniki lepiej regulują klimat miejski poprzez zwiększenie poziomu wilgotności i zmniejszenie zbyt wysokiej temperatury, pochłaniają dwutlenek węgla, wydzielają tlen, a także działają jak filtry, zatrzymując szkodliwe pyły powietrza. 

 Wolski tłumaczy, że ważne jest też to, w jaki sposób się kosi.

- Jakość koszenia odgrywa również istotną rolę. W tym momencie zarządy zieleni miejskiej wyposażają się w specjalne kosiarki z tzw. bioclipami, które sprawiają, że trawa jest bardzo drobno mielona i zostaje na miejscu, zamiast być zbierana. W efekcie rozkłada się na trawniku, tworzą później nawóz i także dodaje odporności na suszę. Dodatkowo trzeba pamiętać, że to pogoda powinna decydować, kiedy kosić - stwierdza ekspert, dodając, że "łąki kwietne oczywiście warto siać dla ich bardzo wysokiego poziomu bioróżnorodności, ale też po prostu dla kolorytu i faktury". 

Miasta zmieniają politykę

W ostatnich latach wiele polskich miast zaczęło zmieniać swoją politykę dotyczącą trawników i ograniczać ich koszenie. Szczególnie było to widoczne w ubiegłym roku, kiedy mieliśmy do czynienia z intensywną suszą. 

"W Krakowie Zarząd Zieleni Miejskiej wprowadził nowy model gospodarowania terenami zielonymi w zeszłym roku. Wtedy postanowiono odejść od intensywnego koszenia całych przestrzeni trawiastych. Widzimy potrzebę zachowania bioróżnorodności przyrodniczej, ale również doceniamy funkcję, jaką pełnią ekosystemy trawiaste. Z tego też powodu w tym roku zastosowany model gospodarowania zielenią w mieście, uwzględnia rzadsze koszenie  trawników" - pisze w oświadczeniu dla Zielonej Interii biuro prasowe Urzędu Miasta Krakowa.

Biuro zaznacza, że raz na cztery tygodnie koszenie odbywa się w miejscach niezbędnych dla zachowania bezpieczeństwa i funkcji terenu. Pod uwagę bierze się to, jak często korzystają z poboczy dróg, chodników czy ścieżek rowerowych. Trzy razy w sezonie koszone są miejsca zadrzewione oraz pas do dwóch metrów wokół pasy rozdziału między jezdniami, skarpy, szerokie polany wzdłuż chodników poza pasem bezpieczeństwa, mniej uczęszczane parki i tereny osiedlowe. Natomiast raz w sezonie koszone są łąki kwietne po wysianiu się nasion. Tych ostatnich jest już na terenie miasta ok. 30 ha. Dodatkowo miasto zostawia 8 ha obszar na krakowskich Błoniach zupełnie niekoszony. 

"Zarząd Zieleni m.st. Warszawy prowadzi tego rodzaju prace zgodnie ze zróżnicowanym reżimem koszenia. (...) Rodzaj, zakres i częstotliwość koszenia uzależniamy zatem zarówno od rodzaju trawnika, jak i również od sytuacji przyrodniczej (m.in. przyrostu traw na danym terenie) czy bieżących warunków pogodowych (np. od występowania przedłużającej się fali upałów). Warto dodać, że w celu uniknięcia uszkodzeń rozet roślin dwuliściennych - wysokość koszenia ustawiona jest na ok. 7-10 cm" - pisze natomiast w oświadczeniu Zarząd Zieleni m. st. Warszawy.

Biuro tłumaczy, że według reżimu koszenia - który korygowany jest przez warunki pogodowe - raz lub dwa razy w roku koszone są łąki miejskie, łąki kwietne, ostoje przyrody w parkach i na skwerach oraz wały przeciwpowodziowe. Trzy razy w roku koszone są trawniki przyuliczne w pasach drogowych. Częściej koszone są trawniki na nowo założonych, parkowych polanach i trawniki wokół rabat kwiatowych. Bardzo często, nawet do 10 razy w sezonie, kosi się trawniki reprezentacyjne. 

W Warszawie zasiewane są także łąki kwietne, przykładem są tutaj łąki założone przez Zarząd Zieleni m.st. Warszawy na Bielan w ramach realizacji projektów Budżetu Obywatelskiego.

Źródło: Zielona Interia, IMGW

mcz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje