W skrócie
- Nowy budynek Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej nie generuje rachunków za ogrzewanie i klimatyzację, wykorzystując do chłodzenia i ogrzewania powietrza czystą fizykę.
- Budynek korzysta m.in. z pomp ciepła, własnej produkcji prądu na dachu oraz zaawansowanej wentylacji wspieranej przez duże, gruntowe wymienni ciepła.
- Koszty inwestycji w nowoczesne rozwiązania są wysokie, jednak eksploatacja budynku jest znacznie tańsza.
- Oglądaj więcej podobnych reportaży w programie "Czysta Polska" w każdą sobotę o 16:30 w Polsat News.
Monumentalny gmach rektoratu Politechniki Poznańskiej jest w rzeczywistości laboratorium, gdzie zastosowano najnowsze rozwiązania i technologie, by obniżyć rachunki. A wszystko zaczyna się na dachu w minielektrowni.
Politechnika Poznańska ma nowy, energooszczędny budynek. Nie muszą płacić za klimatyzację i ogrzewanie
- Budynek nie jest podłączony do cieplika ani do gazu ziemnego - tłumaczy dr Łukasz Kalupa, kanclerz Politechniki Poznańskiej. - Opieramy się na pompach ciepła, wykorzystujemy ciepło i chłód latem, aby utrzymywać budynek w reżimie energetycznym, dbamy o efektywność energetyczną.
Założenie jest takie, by budynek był maksymalnie szczelny. To pozwala utrzymać ciepło zimą, a chłód latem. Metalowe instalacje pomagają izolować każdy kabel, który przechodzi przez zewnętrzne ściany. Wbrew pozorom budynek nie jest jednak wyizolowaną bańką. Naukowcy znaleźli sposób, by pracownicy mogli otwierać okna.

W budynku jest 48 pilastrów, za którymi umieszczono lufciki. Dzięki nim można zaczerpnąć świeżego powietrza przy minimalnym rozszczelnieniu budynku - tłumaczy dr Łukasz Kalupa.
Uczelnia wykorzystała też płaskie dachy i produkuje tam własny prąd. Korzystają z niego m.in. meleksy i auta na Politechnice Poznańskiej. Najwięcej oszczędności przyniosły jednak rozwiązania ukryte pod ziemią. Wygląda to kosmicznie, a chodzi o wykorzystanie energii wnętrza ziemi.

W piwnicy ukryto maszynownię źródeł ciepła i chłodu, której głównymi elementami są pompy ciepła. Latem z głębi ziemi zasysany jest chłód, a zimą - ciepło. Cały budynek naszpikowany jest elektroniką. Temperaturę z dwudniowym wyprzedzeniem dobiera algorytm na podstawie prognoz pogody.
W podziemiu znajdują się też cztery potężne, długie na 80 metrów betonowe rury, które wspomagają wentylację. Działają jak gruntowy wymiennik ciepła, schładzając powietrze i przygotowując je wstępnie do obiegu w budynku.
Władze Politechniki Poznańskiej nie ukrywają: takie nowoczesne rozwiązania swoje kosztują. - Natomiast oszczędzamy na eksploatacji - zauważa dr Łukasz Kalupa. Bo utrzymanie takiego energooszczędnego budynku potem kosztuje już niewiele.
Reportaż Adrianny Borowicz opracowany dla serwisu Zielona Interia.













