Reklama

Polak wędruje na biegun południowy. Radzi, jak nie popaść w kryzys

Mateusz Waligóra chce samotnie dojść na biegun południowy. Jeśli mu się to uda, będzie czwartym Polakiem, który dostał się bez żadnego wsparcia w to odległe miejsce.

"W trakcie przesuwania nart przez zastrugi naturalnie wracają do mnie wspomnienia z Grenlandii. I porównania, choć porównywanie Grenlandii i Antarktydy nie ma najmniejszego sensu. Grenlandia to niewinne dziecko" - pisał podróżnik w piątym dniu wyprawy na biegun.  

Wędrówka Polaka trwa już ponad tydzień. Podróżnik regularnie publikuje informacje o przebiegu swojej niełatwej, a ekstremalnej podróży. "Pilnuję skrupulatnie, aby wiatr nie wyrwał mi choćby papierka po cukierku. Zbieram wszystkie zwęglone główki od zapałek, uważam, aby torebka z zaparzoną herbatą nie rozerwała się w trakcie wymrażania. Na Grenlandii nie byłem taki pilny i bardzo tego żałuję" - przekazał Waligóra.

Reklama

Jak informuje Waligóra w tydzień udało mu się na nartach pokonać ok. 100 km. Podróżnik wyznaje, że opady śniegu znacznie utrudniają pokonanie trasy i dotarcie do celu. 

Jak mówi, na Antarktydzie niełatwo przetrwać, ponieważ panuje tu miejscami temperatura sięgająca -50 stopni Celsjusza. Mateusz twierdzi, że w takich warunkach liczy się czujność i, że zaczął odczuwać zmęczenie.

Przed podróżnikiem stoi nie lada wyzwanie - ma pokonać 1200 kilometrów na nartach. Za sobą ciągnie ważące aż 100 kg sanie, w których przewozi potrzebny ekwipunek. Jeśli Mateusz dotrze na biegun będzie wówczas czwartym w historii Polakiem, który dotrze samotnie i bez wsparcia na biegun.

"Wyprawa Mateusza to również pretekst, żeby przybliżyć kwestie zdrowia psychicznego i tego, jak radzić sobie z jego kryzysami" - czytamy na fanpage'u Waligóry. Pojawiła się też porada dla śledzących poczynania Polaka. Przypada na 8. dzień podróży Mateusza: "Spędzaj mniej czasu w mediach społecznościowych". 

112 lat temu Norweg Roald Amundsen i Brytyjczyk Robert Falcon Scott wyruszyli w podróż, aby zdobyć Biegun. Amundsen dotarł do bieguna południowego jako pierwszy. Falcon Scott zdobył go miesiąc później, ale wraz z czterema towarzyszami zginął w drodze powrotnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy