Reklama

Wielka manipulacja? Wyciek dokumentów przed szczytem klimatycznym COP26

Część krajów próbowała manipulować kluczowym raportem dotyczącym zmian klimatycznych - wynika z ujawnionych przez Greenpeace UK i przekazanych m.in. BBC dokumentów i not dyplomatycznych. Państwa próbowały wywierać presję na ONZ, by ograniczyć zawarty w raporcie nacisk na redukcję paliw kopalnych.

Wyciek obejmuje ponad 32 tys. komentarzy zgłoszonych przed szczytem COP26 przez rządy, firmy i inne strony negocjacji zespołowi naukowców Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Zespół jest organem ONZ odpowiedzialnym za opracowywanie co kilka lat raportów podsumowujących stan wiedzy o zmianie klimatu i środki, które należy podjąć, by zapobiec ich najgorszym skutkom. Sprawozdania IPCC są podstawą negocjacji dotyczących globalnej walki ze zmianami klimatycznymi. Najnowsza runda tych negocjacji ma rozpocząć się na przełomie października i listopada w Glasgow.

Reklama

Najnowsze opracowanie IPCC, którego pierwsza część została opublikowana latem, zawiera jednoznaczne stwierdzenia o tym, że to ludzkość ponosi odpowiedzialność za potencjalnie katastrofalne zmiany w klimacie Ziemi oraz że jedynym sposobem na powstrzymanie ich najpoważniejszych i najbardziej niszczycielskich skutków jest szybkie wyeliminowanie z gospodarki paliw kopalnych, takich jak węgiel, ropa i gaz ziemny.

Ujawnione przez Greenpeace dokumenty zawierają uwagi, jakie były zgłaszane do opracowujących raport naukowców. To normalna procedura - wszystkie raporty IPCC powstają na zlecenie rządów, które zatwierdzają ich treść. Dzięki temu raport ma status oficjalnego dokumentu. Większość komentarzy ujawnionych przez dziennikarzy śledczych była konstruktywnych i miała na celu poprawę jakości raportu. Były wśród nich jednak także próby drastycznego wpływania na wydźwięk dokumentu. 

Zakulisowe naciski i żądania

Szereg krajów i organizacji zgłaszających swoje zastrzeżenia argumentowało, że świat nie musi ograniczać zużycia paliw kopalnych tak szybko, jak zaleca obecny kształt raportu. Doradca saudyjskiego ministerstwa naftowego domagał się "wykreślenia z raportu sformułowań typu "konieczność podjęcia pilnych i przyspieszonych działań łagodzących na każdą skalę...". Z kolei jeden z wysokich rangą urzędników australijskiego rządu odrzuca wniosek, że zamknięcie elektrowni węglowych jest konieczne, mimo że zaprzestanie wykorzystywania węgla jest jednym z celów określonych na konferencji COP26. Arabia Saudyjska jest jednym z największych producentów ropy na świecie, a Australia jest głównym eksporterem węgla.

PRZEWODNIK PO SZCZYCIE KLIMATYCZNYM COP26

Wśród zgłaszających zastrzeżenia do raportu były też kraje, które naciskały na to, by raport podkreślił rolę technologii pozwalających wychwytywać i składować pod ziemią dwutlenek węgla powstający podczas spalania paliw kopalnych (znane łącznie jako technologie CCS). Były wśród nich Arabia Saudyjska, Chiny, Australia, Japonia i Norwegia oraz organizacja OPEC, skupiająca państwa wydobywające ropę naftową. 

Technologie CCS istnieją, ale obecnie są nadal w fazie testów, a możliwość ich zastosowania na wielką skalę nie jest sprawdzona. Są również bardzo drogie. W sprawozdaniu IPCC stwierdzono, że technologie CCS mogą w przyszłości odegrać rolę w walce z globalnym ociepleniem, ale wciąż istnieją wątpliwości co do wykonalności ich zastosowania. Raport stwierdza, że "istnieje duża niejasność co do zakresu, w jakim paliwa kopalne z CCS byłyby zgodne z celami ograniczenia wzrostu globalnej temperatury o 2 st. Celsjusza lub 1,5 st.", określonymi w Porozumieniu paryskim.

Zastrzeżenia od rządu w Warszawie

Zastrzeżenia do raportu zgłaszała także Polska oraz inne kraje Europy Środkowej. Uwagi zgłoszone przez Warszawę do opracowania IPCC skupiały się na kwestiach energetyki jądrowej. Rządy Polski, Czech i Słowacji chciały, by raport oceniał bardziej pozytywnie rolę, jaką energetyka jądrowa może spełniać w realizacji celów klimatycznych. 

Kraje te krytykowały też zawartą w raporcie tabelę, z której wynika, że energia atomowa może przyczynić się do spełnienia zaledwie 1 z 17 wyznaczonych przez ONZ celów zrównoważonego rozwoju. Przedstawiciele tych państw twierdzili też, że może ona wywrzeć pozytywny wpływ na realizację większości planów rozwojowych ONZ. Z opinią tą zgadzają się Indie, które stwierdzają, że "niemal wszystkie rozdziały raportu zawierają uprzedzenia wobec energetyki jądrowej". 

IPCC odpowiada, że komentarze rządów są kluczowe dla procesu tworzenia raportu, ale jego autorzy nie mają obowiązku uwzględniania ich treści. "Nasze procesy są zaprojektowane tak, aby chronić przed lobbingiem ze wszystkich stron" - odpisał BBC przedstawiciel Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. "Proces przeglądu jest (i zawsze był) absolutnie fundamentalny dla pracy IPCC i jest głównym źródłem siły i wiarygodności naszych raportów."

Wysokoemisyjna wołowina i pomoc dla biednych

Nie tylko kwestie produkcji paliw kopalnych wywoływały negatywne reakcje niektórych z biorących udziału w procesie przeglądu państw. Duże emocje wzbudziła także część raportu wskazująca na istotne klimatyczne i środowiskowe konsekwencje jedzenia mięsa. Brazylia i Argentyna, dwaj najwięksi producenci produktów wołowych i pasz, zdecydowanie sprzeciwiają się zawartym w projekcie raportu stwierdzeniem, że zmniejszenie spożycia mięsa jest konieczne do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. W projekcie raportu stwierdza się, że "dieta roślinna może zredukować emisje gazów cieplarnianych nawet o 50 proc. w porównaniu z przeciętną dietą zachodnią". 

Brazylia i Argentyna wezwały autorów do usunięcia lub zmiany niektórych fragmentów tekstu odnoszących się do "diety roślinnej" lub opisujących wołowinę, jako żywność "wysokoemisyjną". Argentyna zwróciła się również o usunięcie z raportu wzmianek o możliwym opodatkowaniu mięsa czy międzynarodowej kampanii "bezmięsny poniedziałek", która wzywa ludzi do rezygnacji z mięsa na jeden dzień w tygodniu.

Gorącą debatę wywołały także te części raportu, które wzywają do wsparcia finansowego biedniejszych krajów w celu umożliwienia im redukcji emisji i przystosowania się do zmian klimatu. Na konferencji klimatycznej w Kopenhadze w 2009 r. uzgodniono, że do 2020 r. kraje rozwinięte będą przeznaczać 100 mld dolarów rocznie na finansowanie działań klimatycznych krajów rozwijających się. Ten cel nie został jeszcze osiągnięty. Negocjacje dotyczące pomocy finansowej dla krajów najuboższych mają być jednym z kluczowych elementów COP26. Obecne plany były krytykowane m.in. przez Szwajcarię i Australię. 

IPCC zostało w 2007 r. uhonorowane pokojową Nagrodą Nobla za działania na rzecz nauki o klimacie i rolę, jaką odgrywa w walce z globalnym ociepleniem.

Ujawnione dziś dokumenty jasno pokazują, że rację mieli naukowcy pracujący dla IPCC, którzy już w sierpniu opublikowali część wniosków ze swoich prac w obawie przed polityczną cenzurą. Więcej na ten temat dowiesz się tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje