Raport nie pozostawia złudzeń: Polska jest szczególnie narażona
Choć jakość powietrza w Unii Europejskiej systematycznie się poprawia, nowe dane Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) pokazują, że koszty zdrowotne zanieczyszczeń wciąż pozostają bardzo wysokie - i są nierówno rozłożone. W 2023 r. ponad 180 tys. zgonów w UE można było statystycznie przypisać ekspozycji na pył drobny PM2,5 powyżej zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, a wśród krajów o najwyższej liczbie takich zgonów znalazła się także Polska, obok Włoch i Niemiec. Raport podkreśla, że Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, należy do regionów najbardziej obciążonych zdrowotnie skutkami zanieczyszczonego powietrza.

W skrócie
- W Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej odnotowuje się najwyższe koszty zdrowotne zanieczyszczeń powietrza, mimo istotnej poprawy jakości powietrza w UE.
- Raport EEA wskazuje na olbrzymią liczbę zgonów i utraconych lat życia spowodowanych ekspozycją na pył PM2,5, szczególnie w krajach takich jak Polska, Włochy i Niemcy.
- Europejska Agencja Środowiska podkreśla, że mimo postępu polityki redukującej emisje, większość mieszkańców miast nadal oddycha powietrzem szkodliwym dla zdrowia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W opublikowanej na początku grudnia ocenie wpływu jakości powietrza na zdrowie publiczne EEA potwierdza, że od dziewiętnastu lat maleją skutki długotrwałej ekspozycji na trzy kluczowe zanieczyszczenia: PM2,5, dwutlenek azotu (NO₂) i ozon (O₃). Najbardziej widoczny jest tu przypadek pyłu drobnego: według agencji liczba przedwczesnych zgonów przypisywanych PM2,5 spadła w UE o 57 proc. między 2005 a 2023 r. To istotny wskaźnik, bo oznacza, że cel unijnego planu "zero zanieczyszczeń", zakładający 55-procentową redukcję wpływu na zdrowie, został osiągnięty już dla 2023 roku.
Jednocześnie raport nie pozostawia wątpliwości co do skali problemu. Mimo postępu zanieczyszczenie powietrza pozostaje największym środowiskowym czynnikiem ryzyka zdrowotnego w Europie. Wyprzedza ono inne zagrożenia, takie jak hałas, ekspozycja na substancje chemiczne czy rosnące skutki fal upałów. W praktyce oznacza to, że poprawa jakości powietrza nie przełożyła się jeszcze na powszechne bezpieczeństwo zdrowotne.
EEA podkreśla, że niemal wszyscy mieszkańcy europejskich miast funkcjonują w warunkach, które WHO uznaje za szkodliwe dla zdrowia. Ten rozdźwięk między trendem a rzeczywistymi poziomami ekspozycji stanowi jeden z głównych wniosków raportu.
Co można byłoby zyskać, schodząc do zaleceń WHO
Agencja pokazuje, jak duża jest różnica między obecnym stanem a scenariuszem zgodnym z wytycznymi WHO z 2021 roku. Według EEA, w 2023 r. możliwe byłoby statystyczne uniknięcie 182 tys. zgonów w UE, gdyby stężenia PM2,5 nie przekraczały poziomu 5 µg/m³. Dodatkowo zejście do zaleceń WHO mogłoby zapobiec około 63 tys. zgonów przypisywanych ozonowi oraz 34 tys. związanych z ekspozycją na NO₂.
Jednocześnie EEA wyraźnie zaznacza, że tych wartości nie należy sumować. Oddziaływanie poszczególnych zanieczyszczeń częściowo się pokrywa, a proste dodawanie prowadziłoby do zawyżonych szacunków. W praktyce jednak przekaz raportu jest jednoznaczny: nawet po niemal dwóch dekadach poprawy jakości powietrza skala możliwych do uniknięcia strat zdrowotnych pozostaje bardzo duża.

Europa nierówna pod względem zdrowotnych skutków smogu
EEA zwraca uwagę na wyraźne różnice regionalne. Najpoważniejsze skutki zdrowotne związane z jakością powietrza dotyczą krajów Europy Wschodniej i Południowo-Wschodniej, gdzie poziomy zanieczyszczeń są wyższe. W ujęciu bezwzględnym największe liczby zgonów przypisywanych PM2,5 w UE odnotowano we Włoszech, Polsce i Niemczech.
Gdy jednak uwzględnić miary względne, takie jak lata życia utracone na 100 tys. mieszkańców w określonych grupach wiekowych, obraz się zmienia. Najwyższe obciążenia pojawiają się w krajach południowo-wschodniej Europy, a wśród państw UE szczególnie wyróżniają się Bułgaria, Grecja i Rumunia.
Z kolei najniższe względne skutki zdrowotne EEA notuje w północnej i północno-zachodniej Europie, m.in. w Finlandii, Szwecji, Islandii czy Norwegii. Raport pokazuje więc, że miejsce zamieszkania wciąż w istotnym stopniu determinuje zdrowotne konsekwencje oddychania tym samym, "europejskim" powietrzem.
Nie tylko zgony: choroby i życie w gorszym zdrowiu
EEA podkreśla, że debata o jakości powietrza nie powinna ograniczać się do liczby przedwczesnych zgonów. W raporcie zastosowano koncepcję środowiskowego obciążenia chorobami, która łączy skutki śmiertelne i nieśmiertelne. Obok liczby zgonów (AD) uwzględniono lata życia utracone z powodu przedwczesnej śmierci (YLL) oraz lata przeżyte z chorobą lub niepełnosprawnością (YLD), łączone we wskaźnik DALY.
Ta metodologia pokazuje, że nie wszystkie choroby związane z zanieczyszczeniem powietrza mają ten sam "profil" skutków. W przypadku astmy dominują lata życia przeżyte w gorszym zdrowiu, podczas gdy choroba niedokrwienna serca, udar czy rak płuca przekładają się głównie na zgony przedwczesne.
Raport odnotowuje również nowe dowody sugerujące związek między zanieczyszczeniem powietrza a demencją. Według EEA obciążenie chorobowe demencji może być wyższe niż w przypadku wielu innych analizowanych schorzeń, co rozszerza dotychczasowe postrzeganie skutków smogu poza układ oddechowy i krążenia.
1,9 mln utraconych lat życia
W 2023 r. EEA szacuje w UE-27 około 182 tys. zgonów przypisywanych ekspozycji na PM2,5 powyżej poziomu WHO, co odpowiada niemal 1,9 mln utraconych lat życia. W szerszym ujęciu obejmującym 40 państw europejskich liczby te rosną odpowiednio do 206 tys. zgonów i 2,16 mln lat życia utraconych.

W rozbiciu na konkretne schorzenia największe obciążenie zdrowotne związane z PM2,5 przypada na chorobę niedokrwienną serca, a następnie udar, cukrzycę, raka płuca i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc.
Dla dwutlenku azotu EEA szacuje w 2023 r. około 34 tys. zgonów w UE przypisywanych ekspozycji powyżej poziomu WHO, co odpowiada 351 tys. lat życia utraconych. W przypadku ozonu mowa jest o 63 tys. zgonów i 655 tys. lat życia utraconych, a dodatkowo o kilku tysiącach zgonów związanych z POChP.
Choć skala tych oddziaływań jest mniejsza niż w przypadku PM2,5, raport pokazuje, że NO₂ i O₃ pozostają istotnymi elementami zdrowotnego bilansu zanieczyszczeń powietrza w Europie, szczególnie w obszarach miejskich.
Polityki działają, ale nie likwidują problemu
EEA wiąże obserwowaną poprawę jakości powietrza z wdrażaniem unijnych i krajowych polityk, w tym regulacji dotyczących emisji. Emisje PM2,5 w UE spadły o 38 proc. między 2005 a 2023 r., głównie dzięki zmianom w energetyce, ogrzewaniu gospodarstw domowych i transporcie drogowym. Spadki odnotowano również w emisjach amoniaku z rolnictwa, choć w mniejszym stopniu.
Jednocześnie raport wpisuje się w szerszą debatę polityczną, związaną z nową dyrektywą o jakości powietrza i celami na kolejne dekady. Dane EEA sugerują, że choć dotychczasowe działania przynoszą efekty, droga do poziomów uznawanych za bezpieczne dla zdrowia pozostaje długa.
Z raportu wyłania się obraz Europy, która potrafi ograniczać emisje i zmniejszać szkody, lecz nie domknęła jeszcze tej historii. Trend spadkowy jest faktem, ale jego punkt startowy był na tyle wysoki, że nawet po niemal dwóch dekadach poprawy skutki zdrowotne liczone są w setkach tysięcy zgonów i milionach lat życia utraconych.
Jeśli w kolejnych latach potwierdzi się rola zanieczyszczeń powietrza w rozwoju demencji, rachunek zdrowotny może okazać się jeszcze wyższy, niż dotąd zakładano.















