Na progu 1,5°C. Drugi albo trzeci najcieplejszy rok w historii pomiarów
Dane unijnego programu obserwacji Ziemi pokazują, że 2025 r. niemal na pewno zakończy się jako drugi albo trzeci najcieplejszy rok w historii pomiarów. Ważniejszy jest jednak inny sygnał: średnia temperatura z trzech lat 2023-2025 jest na dobrej drodze, by po raz pierwszy przekroczyć 1,5°C ocieplenia względem epoki przedprzemysłowej. To nie pojedynczy rekord, lecz zmiana tła klimatycznego.

W skrócie
- Świat jest na progu przekroczenia 1,5°C ocieplenia w trzyletniej średniej, co oznacza trwałą zmianę klimatu.
- Ekstremalne zjawiska pogodowe nasilają się, a konsekwencje są coraz bardziej odczuwalne dla społeczeństw i gospodarki.
- Utrzymywanie się wysokich temperatur wymusza szybką redukcję emisji gazów cieplarnianych i zmienia priorytety polityki klimatycznej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Według Copernicus średnia globalna temperatura od stycznia do listopada 2025 r. była o 1,48°C wyższa niż w latach 1850-1900. Na tym etapie anomalia jest identyczna jak w 2023 r., który był drugim najcieplejszym rokiem w całej serii pomiarowej po 2024 r. W praktyce oznacza to, że 2025 r. z bardzo dużym prawdopodobieństwem uplasuje się na drugim lub trzecim miejscu w rankingu najcieplejszych lat.
Trzyletnia średnia zmienia perspektywę
Najmocniejszy wniosek płynie jednak z uśrednienia. "Dla listopada globalne temperatury były o 1,54°C wyższe niż w epoce przedprzemysłowej" - mówi Samantha Burgess, zastępczyni dyrektora Copernicus Climate Change Service. "Trzyletnia średnia dla 2023-2025 jest na dobrej drodze, by po raz pierwszy przekroczyć 1,5°C" - dodaje.
To istotne, bo cel 1,5°C zapisany w porozumieniu paryskim nie dotyczy pojedynczych miesięcy czy lat, lecz średniej z 30 lat. Formalnie wciąż istnieje więc możliwość, by celu nie uznać za przekroczony. Jednocześnie kolejne miesiące powyżej 1,5°C oraz perspektywa trzyletniej średniej w tej strefie pokazują, jak szybko świat zbliża się do granicy uznanej przez polityków za względnie bezpieczną.
Copernicus wskazuje, że listopad 2025 r. był trzecim najcieplejszym listopadem w skali globu. Szczególnie wysokie temperatury odnotowano w północnej Kanadzie oraz nad Oceanem Arktycznym. Jednocześnie miesiąc przyniósł serię groźnych zjawisk pogodowych. Cyklony i katastrofalne powodzie dotknęły kraje Azji Południowej i Południowo-Wschodniej, niszcząc domy i infrastrukturę oraz powodując ofiary śmiertelne.
Te zdarzenia nie są przypadkowe. W ocenie ekspertów wzrost średniej temperatury wzmacnia skrajności pogodowe, od fal upałów po intensywne opady. Wahania rok do roku nadal występują, ale rozgrywają się na coraz wyższym poziomie odniesienia.
El Niño i La Niña na tle rosnących emisji
Część ostatnich rekordów temperatury była wzmacniana przez naturalne zjawiska. Ocieplające warunki El Niño podbiły globalne temperatury w 2023 i 2024 r. W 2025 r. miały ustąpić słabo ochładzającej La Niñi. To pokazuje, że nawet w fazie naturalnego "chłodzenia" globalna średnia pozostaje bardzo wysoka.
"Te kamienie milowe nie są abstrakcyjne" - podkreśla Burgess. "Odzwierciedlają przyspieszające tempo zmian klimatu, a jedynym sposobem ograniczenia dalszego wzrostu temperatur jest szybka redukcja emisji gazów cieplarnianych".
Wnioski Copernicusa są spójne z analizami World Meteorological Organization przedstawionymi przed szczytem COP30. WMO oceniła, że lata 2015-2025 to jedenaście najcieplejszych lat w całej serii obserwacyjnej sięgającej 1850 r. Sekretarz generalna WMO, Celeste Saulo, ostrzegała, że świat nie jest na ścieżce zgodnej z celami porozumienia paryskiego. "Inne wskaźniki klimatyczne nadal biją na alarm, a bardziej ekstremalna pogoda ma poważny wpływ na gospodarki i zrównoważony rozwój" - mówiła.
Statystyka kontra codzienne doświadczenie
Z perspektywy europejskiej różnica między "rekordem roku" a "średnią kilku lat" ma praktyczne znaczenie. Pojedyncze rekordy łatwo zbyć jako anomalię. Trwałe utrzymywanie się temperatur blisko 1,5°C zmienia warunki, w których funkcjonują miasta, rolnictwo i systemy ochrony zdrowia. To na takim tle rośnie częstość fal upałów, susz i epizodów ekstremalnych opadów, które generują rosnące koszty społeczne i ekonomiczne.
Coraz częściej podnoszony jest też argument, że ścisłe trzymanie się formalnej definicji celu 1,5°C może przesłaniać realne ryzyko. Trzyletnia średnia powyżej tego progu nie oznacza jeszcze "złamania" porozumienia w sensie prawnym, ale dla naukowców jest sygnałem, że klimat przesunął się na wyższy poziom bazowy.
W tym kontekście pytanie, czy 2025 r. zajmie drugie czy trzecie miejsce w rankingu, ma znaczenie drugorzędne. Istotniejsze jest to, że rekordowo ciepłe lata przestały być rzadkością. Jedenaście najcieplejszych lat przypadających na ostatnią dekadę wskazuje na trwałą zmianę trendu, a nie serię wyjątkowych zbiegów okoliczności.
Nawet jeśli kolejne lata przyniosą chwilowe spowolnienie wzrostu temperatur związane z naturalną zmiennością, punkt odniesienia pozostanie wyższy niż jeszcze dekadę temu. Dla polityki klimatycznej oznacza to coraz mniejszy margines na odkładanie decyzji. Każdy rok bez szybkiej redukcji emisji utrwala nową normalność, z którą społeczeństwa będą musiały radzić sobie na co dzień.
Co oznacza przekroczenie progu w praktyce
Zdarzenia, które jeszcze dekadę temu były traktowane jako "ekstremalne", dziś coraz częściej mieszczą się w granicach statystycznej normy. To dotyczy zwłaszcza fal upałów, które pojawiają się częściej, trwają dłużej i obejmują większe obszary, a ich skutki kumulują się w systemach ochrony zdrowia, energetyce i gospodarce wodnej.

Drugą konsekwencją jest presja na adaptację. Miasta muszą radzić sobie z przegrzewaniem przestrzeni, niedoborami wody i przeciążeniem infrastruktury w czasie ulew. Rolnictwo mierzy się z większą zmiennością plonów, a ubezpieczyciele coraz częściej przeliczają ryzyko związane z pogodą na wyższe składki. Dane klimatyczne przestają być abstrakcyjną statystyką, a stają się parametrem, który wpływa na codzienne decyzje inwestycyjne.
Trzeci aspekt dotyczy polityki klimatycznej. Utrzymywanie się wysokich temperatur w kolejnych latach ogranicza pole manewru dla strategii "stopniowych" redukcji emisji. Jeśli średnie z kilku lat zbliżają się do 1,5°C, każde opóźnienie oznacza konieczność głębszych i szybszych cięć w przyszłości. To zwiększa napięcia społeczne i gospodarcze, bo koszty transformacji koncentrują się w krótszym czasie.
Wreszcie, rośnie znaczenie komunikacji ryzyka. Naukowcy coraz częściej podkreślają, że dyskusja nie powinna koncentrować się wyłącznie na tym, czy formalnie "przekroczono" próg z porozumienia paryskiego. Ważniejsze jest to, jak szybko świat oddala się od warunków klimatycznych, w których rozwijały się współczesne społeczeństwa. Trzyletnia średnia powyżej 1,5°C jest w tym sensie sygnałem ostrzegawczym, który trudno zignorować, nawet jeśli w języku traktatów wciąż pozostaje miejsce na nadzieję.











