Niemcy, otwiera się w nowym oknie coraz bardziej opierają produkcję energii elektrycznej na źródłach zależnych od pogody, przede wszystkim wietrze i słońcu. To oznacza, że wraz z wycofywaniem części konwencjonalnych elektrowni, potrzebują dodatkowego zabezpieczenia na godziny i dni, kiedy produkcja z OZE jest niska, a zapotrzebowanie pozostaje wysokie.
Temu ma służyć przyjęty przez Berlin mechanizm mocy. Operator systemu przesyłowego będzie kupował w konkurencyjnych aukcjach gotowość do dostarczenia określonej mocy wtedy, gdy będzie potrzebna. Pieniądze, otwiera się w nowym oknie mają więc trafiać nie tylko za faktycznie wyprodukowaną energię, ale także za utrzymywanie zasobów zdolnych szybko wesprzeć system.
Ustawa StromVKG została wstępnie przyjęta przez rząd federalny w maju 2026 r., a w lipcu zaakceptowały ją Bundestag i Bundesrat. Teraz zgodę na system wydała Komisja Europejska.
Niemcy szykują wielkie zmiany w rynku mocy
Mechanizm ma być otwarty dla szerokiej grupy technologii. O kontrakty będą mogły ubiegać się istniejące i nowe elektrownie, magazyny energii oraz podmioty oferujące reakcję strony popytowej, czyli gotowość do ograniczenia zużycia energii w momentach największego obciążenia systemu. W niektórych przypadkach dopuszczone mają być również zasoby z innych państw UE bezpośrednio połączonych siecią z Niemcami.
Kontrakty mogą obowiązywać nawet przez 15 lat. Dostawy w ramach docelowego rynku mocy mają rozpocząć się w 2031 r., ale pierwsze aukcje zaplanowano już na 2026 r., a w razie niewystarczającej liczby ofert - także na 2027 r.
W dwóch pierwszych rundach Niemcy chcą zakontraktować łącznie 9 GW nowej, długoterminowej mocy zlokalizowanej na swoim terytorium. Każda aukcja obejmie 4,5 GW. Chodzi o źródła zdolne pracować z pełną mocą znamionową co najmniej przez 10 godzin bez przerwy.
Późniejsze aukcje, planowane na 2027 i 2029 r., mają być neutralne technologicznie i otwarte zarówno dla nowych, jak i istniejących zasobów.
Gaz pozostaje w systemie, ale nowe bloki mają przejść na wodór
Niemcy nie rezygnują przy tym całkowicie z elektrowni gazowych. Nowe bloki ubiegające się o długoterminowe kontrakty będą jednak musiały być przystosowane do przyszłego wykorzystania wodoru. Instalacje, które otrzymają umowy na 15 lat, mają najpóźniej do 2045 r. działać w sposób neutralny dla klimatu.
Berlin planuje też osobne przetargi wspierające przestawienie części istniejących elektrowni gazowych na wodór. Państwowe wsparcie ma pomóc sfinansować tę przebudowę i ograniczyć ryzyko, że nowa infrastruktura gazowa pozostanie zależna od paliw kopalnych przez kolejne dekady.
Koszt systemu będzie wysoki. Komisja Europejska szacuje, że w samym 2031 r. mechanizm może kosztować od 1 do 3 mld euro. W latach 2032-2045 roczne wydatki mają wynosić od 0,9 do 2,3 mld euro. Łączny koszt całego programu oszacowano na 15,6-35,2 mld euro.
To w praktyce cena za utrzymanie rezerwy mocy w systemie, w którym coraz większa część produkcji energii zależy od warunków pogodowych. Niemcy chcą przy tym uniknąć rozwiązania polegającego wyłącznie na budowie kolejnych elektrowni. O zabezpieczenie sieci mają konkurować elektrownie, baterie i odbiorcy zdolni elastycznie zmniejszać zużycie prądu.














