Rok 2025 był jednym z najcieplejszych w historii pomiarów na Ziemi. W Polsce susze rolnicze i hydrologiczne pojawiały się już wczesną wiosną i trwały przez większą część sezonu wegetacyjnego. Prognozy na 2026 zapowiadają, że w tym roku ma być jeszcze gorzej. W tej sytuacji rozmowa o prywatnych ogrodach jest jak kampania zachęcająca do niekupowania jednorazowych reklamówek, podczas gdy badania wskazują, że 56 największych korporacji odpowiada za ponad połowę światowego zanieczyszczenia plastikiem. Jednak miliony prywatnych działek, tarasów i działek mają większy wpływ na lokalną retencję wody i mogą ją zwiększać lub wręcz przeciwnie - szkodzić środowisku jej brakiem.

Dane są alarmujące. Skumulowana suma opadów w Polsce od stycznia do kwietnia 2026 roku nie przekroczyła 50 milimetrów, co oznacza, że pierwsze cztery miesiące roku były najsuchsze w historii pomiarów. Marzec przyniósł zaledwie 10,8 milimetra deszczu - 29 procent wieloletniej normy, poziom porównywalny z krajami Bliskiego Wschodu. Kwiecień kontynuował ten trend.
Efekt jest widoczny na mapach hydrologicznych IMGW. Pod koniec kwietnia 2026 roku mapa polskich rzek była niemal w całości czarna, to kolor oznaczający strefę stanów niskich. Aż 74 procent rzek w Polsce wykazuje niskie stany wody, tylko jeden procent - wysokie. Wskaźnik bezpieczeństwa wodnego, który powinien oscylować wokół 50 procent, spadł do 20,2 procent. Oficjalne ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną obowiązują już w kilku kluczowych regionach: na Noteci, Radomce, górnej Warcie i w zlewniach małopolskich.
Dr Sebastian Szklarek, ekohydrolog z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk, powiedział wprost: Takich danych można by się spodziewać pod koniec lata, a nie na początku wiosny. Skutki są już odczuwalne - od stycznia do początku maja 2026 roku wybuchło 3306 pożarów lasów, o ponad 50 procent więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego.
Kluczowym mechanizmem, który pogłębia polską suszę, jest sposób zagospodarowania powierzchni - zarówno w miastach, jak i na prywatnych posesjach. Kiedy pada deszcz na betonowy taras, kostkę brukową podjazdu i regularnie koszony trawnik, woda nie wchłania się w glebę. Spływa do kanalizacji burzowej, trafia do rzeki i odpływa z systemu. Gleba pod spodem pozostaje sucha niemal tak samo, jak przed opadem.
To zjawisko ma swoją nazwę: uszczelnienie terenu. Im więcej nieprzepuszczalnych nawierzchni - betonu, asfaltu, kostki bez spoin - tym mniej wody zostaje w lokalnym obiegu. Wody Polskie szacują, że właśnie dlatego 125 gmin musiało w ostatnich sezonach wprowadzić ograniczenia w poborze wody wodociągowej: ciśnienie w sieciach spada, bo mieszkańcy podlewają ogrody wodą z kranu - wodą, która mogła spaść z nieba jako deszcz, ale odpłynęła, zanim zdążyła wsiąknąć.
Polska strategia przeciwdziałania suszy - zarówno na poziomie rządowym, jak i samorządowym - coraz częściej wskazuje na tak zwaną małą retencję jako jeden z kluczowych instrumentów. Bydgoszcz realizuje koncepcję "miasta gąbki": ogrody deszczowe, zbiorniki retencyjne, nawierzchnie przepuszczalne. Wraz z inicjatywami miejskimi, zwiększa się także społeczna świadomość, która zmienia sposób projektowania prywatnych ogrodów.
Kiedy montujemy pergole lub zagospodarowujemy przestrzeń zewnętrzną, coraz częściej słyszę od klientów, że za ich decyzjami w projektowaniu ogrodu stoją aspekty ekologiczne - mówi ekspert z Focus Garden, sklepu internetowego z wyposażeniem do ogrodu i tarasu. Jeszcze kilka lat temu nikt o to nie dbał. Dziś świadomość jest coraz większa, bo coraz więcej osób odczuwa skutki suszy na własnym trawniku. To wyraźna i pozytywna zmiana.
Kilka konkretnych zmian, które każdy właściciel ogrodu lub tarasu może wprowadzić:
To najprostsze i najszybciej zwracające się rozwiązanie. Beczka podłączona pod rynnę dachu zbiera wodę opadową, która w innym przypadku trafiłaby do kanalizacji. W sezonie wegetacyjnym jeden litr wody deszczowej zebranej dziś to jeden litr wody wodociągowej nieużytej za miesiąc podczas suszy.
Pergola tarasowa pełni funkcję ochrony przeciwsłonecznej, jej cień spowalnia parowanie wody z gleby i roślin pod spodem, a jednocześnie obniża temperaturę mikroklimatu tarasu o kilka stopni. To rozwiązanie, które łączy komfort użytkowania przestrzeni zewnętrznej z realnym wpływem na bilans wodny działki. Na zdjęciu z okładki znajduje się konkretny model Gutroof, który posiada regulowane nachylenie lameli w zależności od pogody.
Podjazd lub posadzka tarasu to miejsce, gdzie często już intuicyjnie unikamy litego betonu, aby nie tworzyły się kałuże. To tylko dodatkowy argument za wybraniem materiałów o większej przepuszczalności: kostka z szerokimi spoinami wypełnionymi żwirem lub trawą, kruszywo, ażurowe płyty: wszystkie te rozwiązania pozwalają wodzie wsiąknąć tam, gdzie spadła, zamiast spływać do rynsztoka.
Kojarzy się tradycyjnie z zaniedbaniem, ale ma naukowo uzasadnione zalety dla ekologii. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wprost zaleca zaprzestanie niskiego koszenia w czasie suszy: wyższa trawa zatrzymuje więcej wody w glebie i mniej paruje. Łąka kwietna zamiast angielskiego trawnika to wybór bardziej ekologiczny i estetyczny.
Gatunki o głębokim systemie korzeniowym lub naturalnie odporne na niedobory wody wymagają znacznie mniej podlewania i lepiej gospodarują dostępną wilgocią. W kontekście prognoz hydrologicznych dla Wielkopolski, Kujaw i Pojezierza Mazurskiego to kwestia, która będzie nabierać znaczenia z każdym kolejnym sezonem.
Polska debata o suszy toczy się głównie w kontekście rolnictwa i strat plonów - Polski Instytut Ekonomiczny szacuje roczne straty w samych zbożach, roślinach bulwiastych i oleistych na co najmniej 3,9 miliarda złotych. Susza hydrologiczna dotyka też zwykłych ogrodów, trawników, drzew przydrożnych i wód gruntowych, z których pochodzi ponad 70 procent wody pitnej dystrybuowanej w Polsce.
Każdy ogród, który zatrzymuje wodę, zamiast ją odprowadzać, jest mikroskopijnym elementem systemu retencji. Każdy taras z przepuszczalną nawierzchnią, każda beczka na deszczówkę, każdy nieskoszony trawnik to działania, które w skali jednej posesji wydają się marginalne, a w skali milionów ogrodów stają się znaczącym elementem poprawy środowiska i społecznej świadomości problemu.
Artykuł sponsorowany
