Reklama

Firmy naftowe obiecują, że pomogą w ratowaniu klimatu. To pustosłowie

Międzynarodowy zespół przeanalizował cele klimatyczne 52 największych na świecie spółek naftowych i gazowych notowanych na giełdach. Zaledwie połowa z nich złożyła deklaracje, że zmniejszy emisje, a plany dwóch są zgodne z celami Porozumienia paryskiego. Opracowanie opublikował właśnie magazyn "Science".

Emisje firm podzielono na trzy kategorie. Pierwsza związana jest z bezpośrednią działalnością produkcyjną. Emisje zakresu drugiego to tzw. pośrednie emisje energetyczne, powstające w wyniku zużywania energii przez daną firmę, a zakres trzeci obejmuje to, co wynika z wykorzystywania jej produktów, czyli w tym przypadku spalania przez klientów ropy i gazu.

Większość firm w swoich okresowych raportach uwzględniła emisje dwóch pierwszych kategorii, czyli związane wprost z procesem wydobycia i przetwarzania surowców. Tylko 23 z 52 w deklaracjach ujęło emisje zakresu trzeciego. Badacze oszacowali je zatem sami na podstawie tego, ile sprzedały ropy i gazu.

Reklama

"Celem było sprawdzenie, jak ambitne są cele klimatyczne deklarowane przez firmy" - pisze  prof. Simon Dietz z London School of Economics, który był głównym autorem badania. 

Pustosłowie nafciarzy

Okazuje się, że tylko dwie z 53 firm, Shell i Occidental Petroleum, same wyznaczyły sobie cele ograniczenia emisji do poziomu umożliwiającego spełnienie postanowień Porozumienia paryskiego. Jednocześnie jedynie plan Occidental jest wystarczająco ambitny, by zmieścić się w granicach umożliwiających utrzymanie ocieplenia poniżej poziomu 1,5 st. Celsjusza. 

Autorzy badania podkreślają, że część klimatycznych obietnic nafciarzy to zwyczajnie pustosłowie, które jednak może wpływać na inwestorów i decydentów. "Jedną z kluczowych rzeczy, które staramy się pokazać, jest to, że niektóre wskazywane przez firmy cele, choć mogą się wydawać ambitnymi, bo nazywane są planami »zerowych emisji netto« lub »spełniających wymogi paryskie«, niekoniecznie w rzeczywistości nimi są" - pisze prof. Simon Dietz.

Z ujawnionych kilka miesięcy temu dokumentów wiadomo, że czołowe koncerny naftowe ze swoich własnych badań doskonale wiedziały, że spalanie ropy spowoduje szybkie ocieplenie planety i rozumiały konsekwencje tego działania już na przełomie lat 70. i 80. czyli na długo przed tym, jak problem zaistniał w świadomości społecznej. Mimo to postawiły na zwiększanie produkcji i zysków. Z opublikowanej teraz w "Science" analizy wynika, że nadal są przekonane, iż będą mogły wydobywać paliwa kopalne i ograniczanie produkcji nie będzie konieczne. 

"Sektor musi przejść dużą transformację, jeśli zamierzamy ograniczyć globalne ocieplenie. Bardzo niewiele firm planuje obecnie to zrobić" - twierdzi prof. Dietz.

O ile analizy, jak ta opublikowana właśnie przez naukowców w "Science", mogą nie mieć większego wpływu na największe koncerny, możliwe, że zmiany wymuszą akcjonariusze. W ExxonMobil i Chevron już w maju zorganizowali oni klimatyczne "rebelie". Udziałowcy ExxonMobil umieścili w radzie nadzorczej osoby, które będą naciskać na zaostrzenie klimatycznego kursu. Akcjonariusze Chevron wbrew dyrekcji przyjęli plan zobowiązujący firmę do ostrego cięcia emisji.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje